wtorek, 18 lutego 2014

BY MY VALENTINE czyli warszaty z afrodyzjakami w tle z KUCHARNIĄ

 
Część surowców na warsztaty ( w tym pyszne, świeże zioła z Baziółki.)
 
No i nadszedł ten moment kiedy trzeba by było napisać co nieco o wspaniałych warsztatach na których ostatnio byłam.
Tyle tylko że w głowie pustka, na języku żadnych słów a pod palcami nie kuszą żadne klawisze.

Za to w głowie i sercu...natłok, gwar, kolory, smaki, zapachy i wspomnienia.

Jestem osobą bardzo emocjonalną nawet jeżeli te emocje są uwewnętrznione.
Każde spotkanie z ludźmi których lubię i podziwiam jest przeżyciem.
Z każdego doświadczenia zbieram ogrom myśli, skojarzeń i obrazów które potem trudno omówić.
Bo mimo że trochę ze mnie typ naukowy ja jednak bardziej czuję, dotykam i kocham niż opisuję i analizuję.
Dlatego tak ciężko czasem ubrać mi coś w słowa.

Więc zamknę może oczy i opiszę wam co widzę i czuję kiedy myślę o tym kolejnym spotkaniu z Anną Marią...

Ciepło.
Zapach...ziół, czekolady, granatu i gruszek.
Dotyk masy truflowej i pudru...palce pachnące różą, hibiskusem i truskawką.

Śmiech...dużo śmiechu.
Piękna posadzka, kuchnia i chlebowy piec.

Gwar poprzetykany westchnieniami zachwytu i zadowolenia.

Mieszanki smaków.
Znajome i nowe twarze. Zajmujące historie...rożne barwy głosu.
Beztroska i spokój.

Bo Pracownia Manualna to miejsce gdzie można poczuć się jak u siebie, wśród swoich.
W pięknej przyjaznej przestrzeni. Z przesympatyczną i uśmiechniętą właścicielką.
Swojsko, otwarcie, radośnie.

Roztapiamy czekoladę.

A Ania z KUCHARNI to ktoś z kim po prostu czujesz się dobrze.
I już. Czasem patrzę na nią ja tłumaczy lub miesza w garnku i po prostu czuję  jakąś jasną aurę  która otacza ją jak różowa mgiełka.
Trudno się oprzeć temu spokojnemu urokowi :)

To już drugie warsztaty w tym miejscu i z Anią (poprzednie sprawozdanie  TUTAJ )
I mam szczerą nadzieję że jeszcze nie ostatnie.

Bardzo tez polubiłam uczestników:)
m.in. przemiłą przedstawicielkę MANUFAKTURY CZEKOLADY która odkrywała przed nami tajniki ziaren kakaowca i obróbki tego czekoladowego szczęścia.

Ogromny blok czekolady przed temperowaniem.

Siekanie takiego bloku czekoladowego to nie lada wyczyn.



Oraz  właścicielkę fajnego, klimatycznego bloga MadziaŁyga :) mam nadzieję że spotkamy się jeszcze gdzieś, kiedyś, może na kolejnych warsztatach?

No dobrze...to może konkrety?
Co gotowałyśmy na tych gorrrących, walentynkowych warsztatach?

A dziewięć miłosnych, pełnych afrodyzjaków dań:)

1. Bakłażana pieczonego z czosnkiem i granatem.

Pieczony bakłażan z czosnkiem i granatem.


2.Krem malinowo buraczany.


Krem malinowo-buraczany.


3.Risotto milanese.

Risotto milanese.


4. Szafranowo-kardamonową panna cottę z pistacjowym krokantem i karmelizowanym mango.

Szafranowo- kardamonowa panna cotta z pistacjowym krokantem i karmelizowanym mango.

Krokant pistacjowy jeszcze przed połamaniem.


5.Koktajl miłości "Love Potion" z malin, bazylii i pomidorków cherry.

Love potion ;)


6.Pieczone gruszki z serem pleśniowym,miodem i orzechami.
7.Lody z kolorowym pieprzem.

Pieczona gruszka z serem pleśniowym, miodem i orzechami podana z lodami z kolorowym pieprzem.


8.Trufle w trzech rodzajach pudru (hibiskusowym, różanym i truskawkowym)

Trufle w hibiskusowym, różanym i truskawkowym pudrze.
 


9.Czekoladowe serca

Czekoladowe serca.


Wam też zrobiło się gorąco? ;)
Właśnie tak miało być!

Jeżeli będziecie kiedyś zastanawiać się czy wziąć udział w warsztatach z Anią w Pracowni Manualnej...nie zastanawiajcie się. Po prostu rezerwujcie czas i miejsce.
Gwarantuje że nie wyjdziecie rozczarowani :)








1 komentarz:

  1. Teraz to już ryczę w głos, że mnie tam nie było :(

    OdpowiedzUsuń

Zawsze mi cieplej na sercu kiedy zostawisz komentarz:) Za każdy dziękuję!Pozdrawiam!